Przyciski

środa, 4 września 2019

Zielono mi


Paleta kolorów, która dominuje w mojej szafie jest dość stonowana. Najwięcej ubrań można znaleźć w odcieniach mojej ulubionej bieli, a potem idąc przez kremy i beże, dotrzeć aż do brązów. Trochę miejsca zajmują też rzeczy w odcieniach szarości i czerni, ale nie należą one do moich ulubionych. Nie do końca wierzę, że to piszę. Czerń zawsze była u mnie numerem jeden, a ostatnio pojawia się w moich zestawach sporadycznie. Mam wrażenie, że w tej kwestii mam coś zakodowane w genach. Zawsze krzywiłam się, że moja mama ciągle sięga po brązy. Nie lubiłam ich w całej rozpiętości odcieni od bladego cappuccino, przez intensywny karmel, aż po ciemną czekoladę. Może takie zmiany przychodzą z wiekiem? Brązy jako objaw dojrzałości?



Poza tymi kolorami, które zawsze przyciągają moją uwagę są również takie, które staram się omijać (wszelkie neony, czerwień, kobalt, fuksja i ogólnie wyraziste odcienie). Z dzieciństwa natomiast zostało mi zamiłowanie do różu i fioletu, kiedyś dwóch moich ulubionych kolorów. Wciąż na szczycie listy zakupowej mam wrzosową sukienkę. Model w wersji maxi z krótkim rękawem i ozdobnymi guziczkami. Jak byłam mała, to kilka takich sukienek w wersji gładkiej i w kwiaty, nosiła moja mama. Być może to też jakaś forma ewolucji, że naśladuję nie tylko kolorystykę, ale nawet chcę ściągnąć konkretne modele. Jakby nie było, w przeciwieństwie do sukienki z Mody Polskiej, te nie uchowały się gdzieś na dnie szafy, więc na razie rozglądam się za nimi po sklepach. Żadna nie ma w sobie jednak tego czegoś, choć fiolety oczywiście się pojawiają. Wrzosowe sukienki widziałam między innymi w: & Other Stories, Realisation Par i Ghost.



Zanim znajdę idealną sukienkę w delikatnym odcieniu fioletu, mam okazję nosić zupełnie inne kolory. Do tej pory na blogu pojawił się między innym pomarańczowy model z Free People. Dość popularna w ostatnim czasie była także zieleń. Od dość intensywnej sukienki Faithfull The Brand w białe kwiatki, którą pokazywałam w tamtym roku, po blady komplet z golfem i krótkim legginsami z Mango. Tym razem wybór znów padł na zieleń. W mojej stylizacji pojawił się nie tylko kombinezon w tym kolorze, ale również kimono. Na tym eksperymenty z kolorami się nie kończą. Jak tylko znajdę chwilę czasu, to na blogu pojawi się również wpis z zestawem zdominowanym przez biel i róż, współgrające z czerwonymi akcentami.



Kombinezon – FAITHFULL THE BRAND
Kimono – ZARA
Torebka – ANIA KUCZYŃSKA
Buty – ZARA
Naszyjnik – KATIE MULLALLY
Kapelusz – lumpeks




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz